„Arystotelesi naszych czasów”. O prawach zwierząt po ludzku

- Co roku na całym świecie zabijane są miliardy zwierząt. Są też kraje, w których bezkarnie można zabić człowieka. Gdybym spytała was, czy jesteście zwolennikami zabijania, z pewnością każde z was by zaprzeczyło. Bo problem nie leży w pytaniu, czy chcemy zabijać i krzywdzić. Problem leży w innym króciutkim pytaniu: „A kogo?” – mówi dr Katarzyna de Lazari-Radek* z Katedry Etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Łódzkiego. W środę poprowadziła wykład o prawach zwierząt.

dr Katarzyna de Lazari-Radek

Dr Katarzyna de Lazari-Radek

 

To już drugi wykład dr de Lazari-Radek na temat zwierząt oraz ewolucji ich praw na przestrzeni wieków. – Na pierwszy wykład, który dałam dziesięć lat temu, przyszło dziesięć osób. Dzisiaj jest was kilka razy więcej. Już to pokazuje, że dokonuje się w nas pewien postęp moralny, którego, moim zdaniem, już nie da się zatrzymać – powiedziała na wstępie etyk.

Cały wykład podporządkowała jednemu pytaniu: czym jest wartość? – Kiedy powiem, że każde z was siedzących na tej sali, jest wartością, z pewnością się ze mną zgodzicie. Wartością bez względu na to, ile ma lat, jak wygląda i co robi. Możecie się zdziwić dopiero, kiedy powiem, że wartością jest również ławka czy krzesło. Skąd wiemy, co jest wartością, a co nią nie jest? Czy kura, osioł czy krowa też są wartością samą w sobie? – pytała studentów.

Przypomniała, że już 2 tys. lat temu Arystoteles dokonał hierarchizacji świata. Na samym dole umieścił rośliny. Wyżej od roślin ustawił zwierzęta. Na szczycie umiejscowił człowieka, którego od roślin i zwierząt odróżniało to, że myśli. – Dla Arystotelesa wartością był człowiek myślący. Dzisiaj już wiemy, że nie tylko ludzie używają mózgu. Oprócz nas, myślą również naczelne: orangutany i szympansy. Mózgu używają delfiny. Kawki, chociaż to ptaki, również są bardzo mądre.

W co trudno dzisiaj uwierzyć, wartością dla Arystotelesa nie przedstawiały kobiety i niewolnicy. Nie dlatego, że nie myślały, ale dlatego, że nie byli członkami Polis, czyli państw-miast.

Wiele lat później, za wartość uznał je inny wielki filozof. – Kant przedefiniował wartość. Powiedział, że wartością jest człowiek już nie myślący, ale autonomiczny. Ten, który sobą rządzi. Kto może stworzyć i przekazać prawo moralne. Czy kogoś poza człowiekiem można nazwać jednostką autonomiczną? I czy człowieka zawsze można nazwać jednostką autonomiczną? Może dorosłego tak, ale co z niemowlakami? Małe dzieci nie są przecież nie są rozumne, więc nie mogą być jednostkami autonomicznymi – opowiadała etyk.

Prawdziwy przełom w myśli nad wartością nastąpił na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, kiedy Peter Singer opublikował swoje Wyzwolenie zwierząt (Animal Liberation). Dzisiaj książka postrzegana jest przez wielu wegan i wegetarian jako swoista biblia wegetarianizmu.

Singer pisze w Wyzwoleniu…

„Jest to opowieść o tyranii człowieka wobec zwierząt. Tyrania ta była i jest przyczyną bólu i cierpienia, jakie da się porównać jedynie z tym, czego doświadczyła rasa czarna przez wieki panowania białego człowieka. Walka z nią jest nie mniej ważna niż inne toczone w ostatnich latach batalie o kwestie moralne i społeczne. Większość czytelników uzna to za grubą przesadę. Ja sam jeszcze pięć lat temu śmiałbym się z poglądów, które dzisiaj wygłaszam zupełnie poważnie. Wówczas jednak wiedziałem dużo mniej niż teraz. Nie jest to książka o ulubionych zwierzętach-przyjaciołach. Raczej nie będzie przyjemną lekturą dla kogoś, kto przez miłość do zwierząt rozumie głaskanie kota lub karmienie ptaków w parku. Adresowana jest do ludzi, którzy chcą, by zniknęło okrucieństwo i eksploatacja, i sądzą, że etyczna zasada równego poszanowania interesów chroni nie tylko członków naszego gatunku. Już samo przekonanie, że podobne kwestie mogłyby obchodzić wyłącznie «miłośników zwierząt», świadczy o tym, jak obca jest idea, że wobec ludzi i zwierząt obowiązują te same standardy moralne. Pomysł, że prawa mniejszości rasowych obchodzą jedynie kogoś, kto je kocha lub uważa za miłe i urocze, może przyjść do głowy jedynie rasiście, obrzucającego przeciwników epitetem «miłośnicy czarnuchów». Dlaczego więc myśleć w ten sposób o ludziach chcących poprawy losu zwierząt?”

Dr de Lazari-Radek: – Singer w swojej książce napisał, że istota jest wartością nie dlatego, że myśli i nie dlatego, że czuje, ale dlatego że jest świadoma swojego istnienia. I chce żyć. Żaba, ryba, koń, pies – każde zwierzę chce żyć. Zapewne dlatego, że jest popychane naturą. Dlaczego my chcemy żyć? Pewnie po części z tego samego powodu. Ale również dlatego, że mamy jakieś plany na wieczór, na jutrzejszy dzień. Bo myślimy, że coś w nas życiu spotka. Czy gdyby zakończyć nasze życie ot tak, jednym pstryknięciem palca, tak, żebyśmy nie cierpieli, czy zostalibyśmy skrzywdzeni? – pytała etyk.

Katarzyna de Lazari-Radek, która współpracuje z Peterem Singerem, dzisiaj już profesorem na Princeton University, nawiązała do idei wegetarianizmu i weganizmu. – Co roku na całym świecie zabijane są miliardy zwierząt. Są też kraje, w których bezkarnie można zabić człowieka. Gdybym spytała was, czy jesteście zwolennikami zabijania, z pewnością każde z was by zaprzeczyło. Bo problem nie leży w pytaniu, czy chcemy zabijać i krzywdzić. Problem leży w innym króciutkim pytaniu: „A kogo?”

Etyk próbowała odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w takim razie zabijamy i zjadamy zwierzęta. Czy dlatego, że pokutuje w nas przekonanie, że człowieka nie można zabić, bo jest niesamowity, wielki i twórczy? A to małe, co skacze, biega i cieszy się życiem – już nie?

Może chodzi o to, że tak bardzo lubimy mięso? – Ja też bardzo lubię bekon – mówiła. – Tylko czy nasze wybory moralne powinny być podyktowane tym, co lubimy? I co nam się podoba? Czy jeśli podoba mi się jakiś samochód albo torebka w sklepie, to ją sobie biorę? Raczej tak nie robimy.

Może więc chodzi o argument ekonomiczny? – Jest kilka osób w kraju, które chcą mieć fermy zwierząt futerkowych. Twierdzą, że jeśli te zostaną zlikwidowane, to ucierpi gospodarka kraju. 150 lat temu, dokładnie w tym samym tonie co dzisiaj na temat zwierząt, odbywała się debata o ekonomicznych skutkach zniesienia niewolnictwa. Wówczas pomysł był szalony, rewolucyjny i nie do pomyślenia. Przeciwnicy abolicjonizmu twierdzili, że zniesienie niewolnictwa doprowadzi kraj do bankructwa. Nic takiego się nie stało – mówiła etyk.

Czy w takim razie w ogóle da się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wciąż zabijamy i krzywdzimy zwierzęta? – Niewolnictwo zniesiono, bo niewolnicy w końcu zaczęli protestować. Upominać się o swoje. Głośno krzyczeć. Zwierzęta nie mówią. Nie mogą się bronić. A przez to my nie czujemy nacisku, że coś należy zmienić. Zmiana będzie możliwa dopiero w momencie, gdy sami zaczniemy głośno o tym mówić. Na szczęście osób zainteresowanych losem zwierząt jest coraz więcej. Tego już się nie da zatrzymać. Nie wątpię, że nasz dzisiejszy stosunek do zwierząt dla naszych potomków będzie równie wielkim anachronizmem, jak dla Arystotelesa stosunek do kobiet i niewolników.

 pns

*Dr Katarzyna de Lazari-Radek jest etykiem, filozofem utylitarnym, wykładowcą w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Łódzkiego.