Misiek za granicą: „Nie mamy tolerancji dla psów”

Wrzesień 18, 2013 w Restauracje, Rozmowa by PsyNaSalony

- Osoby, przebywające na plaży, na której mogą też bywać psy, wiedzą, że psy czasami się załatwiają. Nikt specjalnie nie zwraca na to uwagi i nikt nie robi z tego problemu – mówi Artur Matiaszczyk, prezes Konsorcjum Polskich Biur Podróży.

PNS: Wyjeżdżał pan z Miśkiem za granicę?

Artur Matiaszczyk: Trzy lata z rzędu byliśmy na wakacjach we Włoszech.

Jakieś problemy?

Kiedy jechaliśmy tam pierwszy raz, mieliśmy obawy, jak to będzie. Na miejscu zostaliśmy mile zaskoczeni. Okazało się, że nasz pies wszędzie był bardzo chętnie przyjmowany. Gdy wchodziliśmy z nim do kawiarni, obojętnie jakiej, najpierw pies dostawał miską z wodą, a dopiero później od nas przyjmowano zamówienie. Nad morzem są utworzone plaże dla psów. Misiek chodził odpoczywać razem z nami, siadał z nami na leżaku, a gdy robiło mu się za gorąco, schodził pod leżak, kopał dołek i w nim się układał.

A jak Misiek się załatwi na plaży…

… to mieliśmy torebkę, żeby sprzątnąć nieczystości.

A jak się wysikał?

To się w takie miejsce nie puszczało dzieci. Osoby, które przebywają na plaży, na której mogą też bywać psy, wiedzą, że takie rzeczy się zdarzają. Nikt specjalnie nie zwracał na to uwagi i nikt nie robił z tego problemu.

No dobrze, a co po plaży?

Oczywiście zwiedzaliśmy Włochy Czasami chodziliśmy z Miśkiem do parku dla psów. To miejsca ogrodzone podwójną siatką. Na terenie parku jest prysznic dla psów i torby na nieczystości. Psy są do siebie nawzajem przyzwyczajone. Żaden żadnego nie atakuje, wszystkie bawią się wspólnie. Kiedy robiliśmy zakupy, nikt w sklepie czy outlecie nie miał oporów, żeby wpuścić do lokalu psa. Wieczorem chodziliśmy do restauracji. Czasami Misiek siadał nawet na krześle, przy stole. I też nigdy nie spotkaliśmy się z tym, żeby któryś z klientów robił z tego powodu jakieś problemy. Nikt się też nie dziwił, że pies przyjechał na wakacje ze swoimi opiekunami.

Więc dlaczego w Polsce wyjście z psem to wciąż problem? A nawet, mam wrażenie, temat tabu.

Dużo zależy od właściciela lokalu. Są ośrodki wypoczynkowe, gdzie zwierzęta widywane są chętnie. Tam przyprowadzenie psa jest normalne i nikt nie robi z tego tragedii. Ale są takie kawiarnie czy restauracja, gdzie jest to zakazane.

Dlaczego?

Bywałem w wielu krajach i zauważyłem, że za granicą psy są traktowane zupełnie inaczej. Na przykład w Argentynie nawet bezpańskie psy są dokarmiane przez restauratorów…

Jak w Zakochanym kundlu, Disneya…

Dokładnie. My w Polsce wciąż nie mamy tolerancji dla psów. Niektórzy z nas mają złe doświadczenia w kontaktach z psami, ale prawda jest taka, że często sami jesteśmy sobie winni, bo sami prowokujemy sporne sytuacja. Wiele osób uważa psa za coś gorszego, nie pamiętając, że pies jest przecież naszym przyjacielem i po prostu pokazuje to w sposób naturalny.
pns