Nie „łańcuch” jest problemem, ale brak świadomości

Październik 2, 2013 w Opinie by PsyNaSalony

Psy bywają katowane, torturowane, głodzone, a nawet przywiązywane do drzew i przebijane widłami, żeby wykrwawiły się na śmierć. Fundacje wciąż odbierają zmaltretowane zwierzęta ich oprawcom. Ale nie z powodu „łańcucha”. Bo nie „łańcuch” jest problemem.

Pies z Praszki.

Pies z Praszki.
Picture 1 of 1

Pies znaleziony w Praszce. Policjanci wciąż szukają sprawcy. Jeżeli ktokolwiek rozpoznaje wilka ze zdjęć, proszony jest o kontakt z Komisariatem Policji w Praszce - osobisty bądź telefoniczny: (34) 358-83-33.

Kilka dni temu Paweł Suski (PO), przewodniczący 33-osobowego Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt ogłosił zakończenie prac nad projektem nowej Ustawy o Ochronie Zwierząt. Nowelizacja ustawy, w najważniejszych punktach, zakłada m.in.

*zakaz stałego trzymania psów na uwięzi
*zakaz używania do pracy zwierząt chorych i niedożywionych
*zakaz hodowli zwierząt futerkowych
*zakaz występu dzikich zwierząt w cyrkach
*zakaz hodowli dzikich zwierząt w cyrkach
*powszechny obowiązek czipowania psów

W mediach, najwięcej kontrowersji budzi zapis o zakazie trzymania psów – jak mówią posłowie – „na łańcuchu”. Zgodnie z nowym prawem, każdy pies musiałby mieć własny kojec.

Nie będę się czepiał, że dla większości posłów, trzymanie psów „na łańcuchu” i trzymanie psów „na uwięzi” jest jednym i tym samym. Nie jest.

Prawda jest taka, że gospodarstw, w których psy przywiązywane są do bud łańcuchami, jest już niewiele. Stalowe łańcuchy nie są tanie. Na wsi są towarem jeśli nawet nie deficytowym, to przynajmniej pożądanym i właściciele gospodarstw wolą wykorzystać je do czego innego. Poza tym każdy, a w szczególności mieszkańcy wsi wiedzą, że pies trzymany na łańcuchu głuchnie. A głuchy pies nie może skutecznie bronić podwórka. Dlatego, jeżeli któryś z mieszkańców decyduje się przywiązać psa do budy, to najczęściej używa do tego stylonowego sznurka od snopowiązałki.

Problem polega na czym innym. Już w Ustawie o Ochronie Zwierząt z 2011 roku poruszono problem psów na uwięzi. Ustalono wtedy, że łańcuch, na którym trzymany jest pies, musi mieć co najmniej trzy metry długości. Co 12 godzin zwierzę trzeba spuścić.

Czy dzięki ustawie sprzed dwóch lat, los zwierząt na wsi polepszył się? Niestety – nie. Psy na wsiach nadal są katowane, torturowane, głodzone, a nawet przywiązywane do drzew i przebijane widłami. Fundacje nadal odbierają zmaltretowane zwierzęta ich oprawcom, ale nie z powodu uwięzi, na której są trzymane. Bo nie to jest problemem.

To co jest?

Kilka dni temu policjanci z Komisariatu Policji w Praszce, po informacji przekazanej przez grzybiarza, znaleźli w lesie skatowanego psa. Zwierzę było przywiązane do drzewa w niewielkim żytniowskim lasku, sto czterdzieści metrów od drogi powiatowej łączącej Żytniów ze Sternalicami. Pies był zakrwawiony i wyczerpany. Chcąc się uwolnić, szarpał obrożę, boleśnie raniąc szyję. Widoczną, krwawiącą ranę, miał też na głowie. Człowiek, który przywiązał go do drzewa, prawdopodobnie bił go drągiem z wystającym sękiem.

Na szczęście psa udało się uratować. Trafił do zakładu weterynaryjnego w Dobrodzieniu, gdzie został opatrzony, zaszczepiony i poddany kwarantannie. Przygarnął go jeden z policjantów z praszkowskiego komisariatu.

Praszka to niewielka wieś, położona ok. 30 km od Kluczborka. Od razu nasuwa się pytanie: co siedzi w głowie człowieka, który potrafi tak skatować psa? Co sprawia, że człowiek, który najprawdopodobniej ma rodzinę, pracę, jakieś obowiązki, pewnie chodzi na Pasterkę, a w rozmowie wydaje się normalny, potrafi przywiązać psa do drzewa i bić go drewnianym kołkiem aż do upadłego? Co popycha takich ludzi do takiego okrucieństwa?

Nieświadomość? Bieda? Brak empatii? Choroba psychiczna?

Najpewniej wszystko razem. Cokolwiek jest tym problemem, jest to problem złożony i nie uda się go rozwiązać, przygotowując kolejną nowelizację ustawy, śrubując zakazy i piętrząc nakazy.

Dotarliśmy do momentu, w którym zaostrzanie prawa już nic nie da. Potrzebne jest całkowita zmiana myślenia o zwierzętach. Całkowite przewartościowanie naszego podejścia do nich. Żeby to zrobić, trzeba ludzi edukować. Powtarzać im i uświadamiać, że pies czuje ból, że pies potrzebuje kontaktu z człowiekiem. I ze pies, podobnie jak dziecko, jeśli zaufa, to do końca. A wówczas jest bezbronny.

Problemu nie rozwiążemy zza ław sejmowych. Już na pewno nie w taki sposób – dyskutując nad długością łańcucha i wielkością kojca.

pns